Korzystanie z PAXMANA wymaga cierpliwości. Najpierw trzeba się do zabiegu przygotować – zwilżyć włosy, natrzeć odżywką, zabezpieczyć uszy opaską, a później przyzwyczaić się do uczucia zimna trwającego kilka godzin. Specjalny, silikonowy czepiec, przez który przebiega schłodzony płyn, chłodzi skórę głowy pół godziny przed podaniem cytostatyków, w trakcie, a następnie półtorej godziny po. Jednorazowa sesja może trwać nawet 5 – 6 godzin. Panie, które korzystają z PAXMANA mówią, że warto, bo włosy przerzedzają się, ale nieznacznie. Oczywiście jest to zależne od każdego rodzaju i gęstości włosów.
Urządzenie jest zaprojektowane tak, by zminimalizować wpływ cytostatyków na mieszki włosowe. Poprzez chłodzenie skóry głowy zmniejsza się przepływ krwi i tym samym ilość leku docierająca do cebulek włosowych.
Badania wskazują, że w 50-80% przypadków udaje się zachować włosy. Skuteczność metody zależy jednak od wielu czynników, takich jak indywidualne cechy biologiczne pacjenta, wiek, płeć oraz status hormonalny. Urządzenie PAXMAN, znane na całym świecie, zyskuje na popularności również w Polsce.






























